I nic nie śmierdzi, czyli robimy naturalny dezodorant.

Uwaga, włączamy TV i oglądamy reklamy. W reklamach rexony, fa, lady speed stick i innych dzieci w mikserze, wszystkie panie albo mają wydziarane prosiaki pod pachami, albo się z nich leje Niagara, albo wstydzą się przed kolegami z pracy/chłopakiem/obcymi na ulicy plam z potu. ALE JEST RATUNEK – nasz pełen aluminium, parabenów i silikonów tfur. Brzmi zachęcająco? Nie? Dlatego wspominają o wyciągu z aloesu (0,01%) zamiast o wyżej wymienionych 🙂

No dobra, to czym zastąpić rexonę?
Spokojnie, dezodorant możemy sobie sami w domu ukręcić. Co będzie bazą? U mnie jest to olej kokosowy – dzięki swojemu działaniu antybakteryjnemu. Zapewne słyszeliście też o używaniu sody oczyszczonej jako dezodorantu – i sama się na nią nacięłam. Sodka może nam wyrządzić więcej szkody niż pożytku, przez swoje zasadowe pH. Gdy taki roztworek sody nałożymy na skórę, będzie ona chciała desperacko obniżyć podwyższony właśnie odczyn. A wiecie, jak nasza skóra to robi? Wydzielając… pot :’) Także odradzam, been there, done that.
I na dobrą sprawę na oleju kokosowym można zakończyć… ale można też mu troszkę pomóc. Olejkami eterycznymi. Wybieramy olejki o działaniu odświeżającym i dezodorującym, czyli:
– Olejek szałwiowy – odświeża, w niewielkim stężeniu można go także stosować do płukania jamy ustnej
– Olejek miętowy – odświeża, ochładza, w połączeniu z olejkiem majerankowym zalecany jako inhalacja przy katarze
– Olejek eukaliptusowy – działa antyseptycznie, pobudza krążenie, przez co może wywołać uczucie rozgrzania i lekkie zaczerwienienie
– Olejek tymiankowy – poza działaniem dezodorującym, wykazuje też działanie antybakteryjne i lekko ściągające
– Olejek z drzewa herbacianego – odkaża, polecany także punktowo na zmiany trądzikowe

To teraz gwóźdź programu – jak ten dezodorant zrobić?
1. Rozgrzewamy w kąpieli wodnej olej kokosowy, aż będzie miał płynną konsystencję.
2. Odmierzamy odpowiednią ilość olejków eterycznych – ich stężenie nie powinno przekroczyć 5%. Na 100 ml oleju przypada więc 5 ml olejku, czyli około 20 kropli.
3. Wlewamy do oleju kokosowego olejki eteryczne.
4. Mieszamy.
5. Przelewamy mieszankę do wyparzonego opakowania, studzimy. I tyle!

Nie trzeba absolutnie przechowywać takiego cuda w lodówce – chyba, że latem, gdy temperatury sięgają zenitu. Olejki eteryczne świetnie nam zakonserwują taki produkt, więc o trwałość także nie musicie się martwić. Zachęcam do samodzielnego miksowania, także z zapachami owocowymi czy kwiatowymi. Enjoy!
Pozdrawiam
Kasia

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s